Widziałam tylko jak sanitariusze wbiegają na salę i podbiegają do Karin.
A ostatnie co usłyszałam to :
-Zabierzcie ją do izolatki….
I ciemność.
Powoli otwierałam oczy.
Wszędzie było ciemno.
Całe ciało bolało jak cholera,czułam się jak sparaliżowana.
Jakby prąd jeszcze przechodził przez moje ciało.
Ciemnia….gdzie ja jestem ?
Po chwili dopiero do mnie dotarło …
-Izolatka – pomyślałam – Patologia …
Moje oczy po chwili były przyzwyczajone do ciemności, z lekkim trudem wstałam i podeszłam do „drzwi”
Kopnęłam w nie parę razy,po jakiś 2 minutach bezczynnego kopania,mała klatka w drzwiach się otworzyła.
-Czego – warknął strażnik
-Wypuść mnie – odwarknęłam
-Chyba coś Ci się dziecko powaliło na główkę,siedzisz tu dopiero niecałe 2 dni, jeszcze 5.Za karę – powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Szczym japę szyjo,bo Ci zaraz przypierdolę – warknęłam waląc pięścią w „drzwi”
-Uspokój się – ostrzegł mnie
-Pierdol się – warknęłam
-Z Tobą ? Z chęcią położyłbym rączki na Twoim ciałku – zamruczał
Aż zebrało mi się na wymioty.
-Jak będzie Ci się śniło to się szybko obudź – warknęłam i poszłam usiąść w najciemniejszym kącie tej ciemni.
Dni mijały,co jakiś czas dostawałam jedzenie a ja wciąż miałam wrażenie jakby czas stanął w miejscu.
5 DNI PÓŹNIEJ:
W końcu.
„Drzwi się otworzyły a ja w kajdanach na rękach i nogach zostałam wyprowadzona z pomieszczenia.
Szłam prowadzona przez 5 typów przez długi korytarz aż do swojej „celi”.
Gdy nagle zobaczyłam na drugim końcu korytarza chłopaka.
Jego hebanowe włosy i czarne jak noc oczy idealnie współgrały z jasną cerą.
Szarpał się.
Żadna nowość,ja też.
Pewnie też jest tu nowy.
Nasze wzroki na chwilę się spotkały,lecz nie trwało to długo bo oboje zostaliśmy pociągnięci przez strażników.
Doznałam szoku.
Chłopak był prowadzony do pokoju obok mojego i nasze łazienki one się ……… łącza.
Masakra.
-Chłopcze – zawołał jeden ze strażników ode mnie – Wasze łazienki się łączą jak chcesz to sobie ulżyj na tej małej.
Gdy tylko zostałam odpięta od razu pożałował,no dostał z pół obrotu w nos.
Mówiłam,że kochasz odgłos łamanych kości
On to wszystko widział na co od razu się uśmiechnął.
Masakra.
Nie wiem jak ja to wytrzymam.
Gdy tylko cela się zamknęła,rzuciłam się na łóżko.
Fakt faktem muszę rzec.Nie licząc obrzydliwych izolatek to cały budynek jest urządzony dość przytulnie.
Takie więzienie 5 gwiazdkowe dla nieletnich.
Trzeba się umyć.
Wzięłam czyste ciuchy oraz ręcznik i ruszyłam do łazienki.
Otworzyłam drzwi w sumie nie tylko ja.
Moje i jego drzwi otworzyły się w tej samej chwili.
Był w samych bokserkach …..faceci,zero kultury.
Gdy tylko mnie zobaczył podniósł ręce w „geście obronnym” uśmiechając się i zaraz zniknął.
Zakluczyłam drzwi od mojej i jego strony i powoli ściągnęłam z siebie wszystkie ciuchy.
Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę.
Z moich oczy zaczęły lecieć łzy,które od razu zmieszały się z wodą.
Zero śladów,zero dowodów <– zawsze tak powtarzali
Łzy są oznaką słabości.
Jestem słaba!?
Nie jestem słaba i nigdy nie byłam!
Szybko wytarłam całe swoje ciało po czym ubrałam na siebie czyste ciuchy.
Spojrzałam w lustro.
Po oznakach słabości nie było już śladu.
Biorąc brudne rzeczy od kluczyłam drzwi.
Już miałam iść do pokoju,ale coś mi się przypomniało.
Zapukałam.
Cisza.
Jeszcze raz.
Tym razem również odpowiedziała mi cisza.
Nacisnęłam klamkę i powoli otworzyłam drzwi.
Zobaczyłam go, leżał na łóżku i miał zamknięte oczy.
Jego pokoju był identyczny ja mój tyle,że różnił się lekko kolorem .
Mój był utrzymany w kolorze błękitu jego podchodził pod lekki granat.
po cichutku podeszłam do niego.
Szturchnęłam go.
To też nie podziałało.
-Młody masz wolną łazienkę – powiedziałam.
Może coś mu się stało.
Sprawdziłam puls,oddychał.
Nagle poczułam żelazny ucisk na nadgarstku.
-Czego chcesz – warknął.
-Masz wolną łazienkę – odwarknęłam.
-Prosił Cię żebyś tu wchodziła i mnie powiadamiała ?!-warknął po raz kolejny.
-Jezu jacy wy jesteście wkurzający! – Robisz coś to źle , nie zrobisz to też źle.Nie zachowuj się jak księżniczka – warknęłam wyrywając nadgarstek z uścisku i biorąc swoje rzeczy wychodząc u trzaskając podwójnie drzwiami.
Jezu jacy faceci są wkurwiający.
Czemu nie można ich wykastrować.
Albo,żeby w ogóle nie było tych debili na świeci.
Kobiety same sobie by świetnie poradziły.
Tak, tak by było najlepiej.
Amazonki sobie radziły.
A potrzebowały mężczyzn jako zbiornika z plemnikami.
I jakoś żyły.
Czemu my tak nie możemy.
Fakt faktem mamy XXI wiek,a gdzie te niby uprawnienie?
Hmmm, w ogóle go nie ma !
To wszystko to kłamstwo.
Tak samo jak to,że są romantycy i dżentelmeni.
Nim się oglądnęłam sen zmorzył moje powieki.
Słyszałam jeszcze szum wody z łazienki,tłuczone szkło, jeden krzyk i ciszę.
Oddałam się całkowicie w objęcia Morfeusza.
A myślałam tylko o tym jak się stąd wyrwać,zemścić i uciec daleko stąd.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba,to takie małe przywitanko dla Was ode mnie
Do następnej ;**
Buziaki ..;******************
Wasza SweetAngel ;******************
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz