Podziękowania Dla SweetAngel … Gdyby nie ona tej notki by nie było
-Coś chciałaś?-popatrzyłam na jej krzywą mordę.
-Owszem przyszłam dać ci nauczkę-powiedziała i się na mnie rzuciła.
Patrzyłam na nią obojętnym wzrokiem.
-Jak ta dziewucha mnie denerwuje – pomyślałam
Rzuciła się na mnie z pięściami. Chciała zadać cios,lecz w ostatniej chwili zrobiłam unik i kolejny. Nie będę się biła przecież z dzieckiem.
Widziałam jak do mnie podbiega po raz kolejny z zamiarem uderzenia mnie.
-Walcz Haruno – ryknęła
-Spierdalaj – mruknęłam jedynie
Trwało to już jakieś 10 minut co już trochę zaczynało mnie irytować.
Chwila mojej nie uwagi i bum.
Oberwałam.
Dostałam prosto z pięści w twarz.
W ustach poczułam metaliczny smak krwi.
Zabiję sukę.
Zabiję.
W moich oczach pojawił się obłęd,zawsze spokojna, teraz kipiałam ze złości.
Nawet ona to zauważyłam,bo po cynicznym uśmieszku nie zostało ani śladu.
Rzuciłam się na nią.
-Teraz ja Ci pokażę skarbie jak się walczy – powiedziałam
Chciała robić uniki,ale jej się to nie udawało.
Chciała się bronić,marny skutek.
Padł pierwszy cios,praw sierpowy.
Pięknie dostała w nos, coś chrupnęło.
A ja usłyszałam jej krzyk i komentarz:
-Złamałaś mi nos szmato!
Kolejny cios padł w moim wykonaniu, lewy prosty.
Prosto w szczękę.
Aż splunęła na podłogę krwią.
Nie poddawała się.
Chciała mnie uderzyć,lecz w porę złapałam jej dłoń zamknętą w pięść i mocno ścisnęłam łamiąc jej palce.
Kolejny skowyt bólu.
-To lepsze od worka – mruknęłam usatysfakcjonowana.
Następny cios.
Złapałam ją za barki i robiąc blokadę na jedną rękę zaczęłam ją okładać po brzuchu.
Raz za razem a każdy kolejny cios był mocniejszy od poprzedniego.
I like it!
Jej nieprzytomne ciało padło na podłogę a ja zaczęłam je kopać.
Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za barki i mocno ciągnie.
-Strażnicy – pomyślałam – Tak się bawić nie będziemy.
Było ich tylko dwóch,łatwizna.
Jednego powaliłam paroma ciosami,takie chuchrełko.
Z drugim był leciutki problem.
W końcu 150 kg żywej masy,ale po chwili padł jak mucha.
Podeszłam do nie przytomniej Karin po czym zaczęłam ją kąpać z całych sił.
Będzie mieć parę żeber połamanych,biedacwto xD
Zobaczyłam jak do sali wbiega dziesięciu strażników.
O masakra.
Dwóch się na mnie rzuciło,no cóż siniaki im zostaną.
Po chwili leżeli już na ziemi.
Kolejnego kopnęłam z pół obrotu.
-Dobra chłopcy dość tej zabawy,bierzcie tą gówniarę! – krzyknął ich „leader”
Wszyscy się na mnie rzucili.
Zabawę czas zacząć.
Walczyłam z każdym po kolei.
Unikałam wszystkich ciosów.
Nagle poczułam jak po moim ciele przepływa prąd.
I to nie jeden.
Paralizatory na najwyższych obrotach, zapomniałam.
Czterech strażników mnie nimi zaatakowało,bolało.
Czułam jakby ktoś wrzucił mnie na słup wysokiego ciśnienia.
Czułam ten prąd w każdym kawałku mego ciała.
Opadłam drżąc na podłogę.
Widziałam tylko jak sanitariusze wbiegają na salę i podbiegają do Karin.
A ostatnie co usłyszałam to :
-Zabierzcie ją do izolatki….
I ciemność.
Jest nocia.Misaki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz