środa, 11 stycznia 2017
Poprawczak 9
Nie wiedziałam o co chodziło.
Na korytarzu było normalnie oprócz chodzącej gdzie niegdzie strażników pilnujących pożądku.
Szłam pocichu tak jak mnie uczono.
I jednak nauka była zdana na to jak sama o tym teraz myślałam.
Spojrzałam za siebie , ale nikogo nie było.
Więc na spokojnie mogłam iść trenować.
Gdzie ta przeklęda Haruno !!
Jak jest potrzebna to jej nigdy nie ma !
Jak ja jej nienawidzę !!
A najlepiej bym teraz jej wpierdzielił !!
No ale cóż nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem !!
Hmmm A może poszła trenować ?
Czy była by tak głupia z tym złamanym barkiem ?
Może nie , ale to Haruno więc napewno.
Ide jej poszukać !
Siedziałam na drzewie i spadłam juz któryś raz z drzewa
Zaczynało mnie to pożadnie wkurwiać !
Ale nie poddawałam się.
Sama sobie wyrobie ten bark i będzie jak nowy za kilka dni
Skoczyłam na kolejną gałąź , ale źle stanęłam i zaś leciałam w dół
-Szlak- przeklnęłam pod nosem
Haruno ty debilko jebana !!
Nie mysląc szybko pobiegłem w jej stronę wybilem się z jednej nogi i chwyciłem ja w ostatnim momencie.
-Haruno ty tempa dzido nie masz co rb ? -warknąłem
-Uchiha wypierdalaj i mnie puść ! – krzyknęłamm wyrywając mu się
-Dobra masz- rzuciłem ją na ziemie a ona wylądowała tam dupskiem
-Zajebie cię !! -krzyczalam i nagle usłyszałem straże !!
-W nogi – chyciłem ją za reke i pobiegliśmy w głąb lasu
Biegłam jak umiałam szybko.
Ale ze złamanym barkiem się nie dało!
Szlak mnie trafia przez tego chłopaka , ale szybko biega więc dajemy radę
-Sasuke -szybciej -poganiałam go
-Dobra-powiedział i przyspieszył
Nie minęła chwila jak wpadliśmy w jakiś rów
Jest Nocia. Misaki
Poprawczak 8
Obudziłam się nad ranem
Nie wiedziałam ci sie dokłądnie dzieje
Ale wiedziałam jedno.
Ostatniej nocy pomógł mi Sasuke
Może nie byłam na początku dla mniego za miła
I to się nie zmieni tak szybko
Ale co poradzić mam zryty charakter.
Kiedy po męczących się 30 minutach , żeby wstać doczłapałam się do łazienki.
W samych majtkach i staniku weszłam tam.
I doznałam nie lada szoku.
Sasuke mnie nie widział ale ja widziałam doskonale jak zabawia się z jakąś blond dziwką w naszej wannie.
Przyjżałam się tej blondynce.
Już wiedziałam kto to był ale ja się nie będe odzywać
Wyszłam trzaskając drzwiami
Pora śniadania była teraz siedziałam z moim barkiem i jadłam śniadanie.
Wogóle nie umiałam ręki podnieść
Ale co się dziwić był wybity w końcu.
Do sali zobaczyłam jak wchodzi Sasuke.
Kiedy na mnie spojrzał ja jedynie prychnęłam i dalej starałąm się jeść to wykfintne śniadanie
Wstałam od stołu i powoli ruszyłam do mojego „pokoju”
Godzina 20 a ja nawet nie raczyłam iść na obiad
Po co ?
Żeby się wkurwiać jak zobacze Sasuke
Takie świństwa odpierdala w naszej łazience?
Ludzie litości.
Ja prędzej wole pić i myć się w kaurzy niż tam
Brrrrr… ochyda
W końcu wybiła północ.
Sasuke już spał ale ja musiałam iść po trenować
Nawet z tym barkiem
Nie umiałam tak
Jestem nauczona do dziennego traningu
Nawet jak mam złamane coś
Musze się wyrzyć
Kiedy miałam już wychodzić z pokoju usłyszałam jakiś szmer na korytarzu.
Nie wróżyło to nic dobrego
Jest nocia.Misaki
Nie wiedziałam ci sie dokłądnie dzieje
Ale wiedziałam jedno.
Ostatniej nocy pomógł mi Sasuke
Może nie byłam na początku dla mniego za miła
I to się nie zmieni tak szybko
Ale co poradzić mam zryty charakter.
Kiedy po męczących się 30 minutach , żeby wstać doczłapałam się do łazienki.
W samych majtkach i staniku weszłam tam.
I doznałam nie lada szoku.
Sasuke mnie nie widział ale ja widziałam doskonale jak zabawia się z jakąś blond dziwką w naszej wannie.
Przyjżałam się tej blondynce.
Już wiedziałam kto to był ale ja się nie będe odzywać
Wyszłam trzaskając drzwiami
Pora śniadania była teraz siedziałam z moim barkiem i jadłam śniadanie.
Wogóle nie umiałam ręki podnieść
Ale co się dziwić był wybity w końcu.
Do sali zobaczyłam jak wchodzi Sasuke.
Kiedy na mnie spojrzał ja jedynie prychnęłam i dalej starałąm się jeść to wykfintne śniadanie
Wstałam od stołu i powoli ruszyłam do mojego „pokoju”
Godzina 20 a ja nawet nie raczyłam iść na obiad
Po co ?
Żeby się wkurwiać jak zobacze Sasuke
Takie świństwa odpierdala w naszej łazience?
Ludzie litości.
Ja prędzej wole pić i myć się w kaurzy niż tam
Brrrrr… ochyda
W końcu wybiła północ.
Sasuke już spał ale ja musiałam iść po trenować
Nawet z tym barkiem
Nie umiałam tak
Jestem nauczona do dziennego traningu
Nawet jak mam złamane coś
Musze się wyrzyć
Kiedy miałam już wychodzić z pokoju usłyszałam jakiś szmer na korytarzu.
Nie wróżyło to nic dobrego
Jest nocia.Misaki
Poprawczak 7
Po naszej jakże interesującej rozmowie z Sasuke.
Każdy musiał rozejść się do swoich pokoi.
To będzie trudna noc.
Noc pełna wspomnień.
Smutnych i strasznych historii.
Noc koszmarów.
Miałam dość.
Czego ?
Wszystkiego.
Jestem tu od jakiegoś czasu a już mam dość.
Nie żebym myślała,że tu będzie jak w niebie lub chociażby w SPA.
O to to nie,aż taka głupia nie jestem.
Nie jest tu źle,bywałam w gorszych miejscach.
Stołówka jak w szkole,pokoje zwykłe normalne ..nie to co mnie czeka w więziennej celi.
To znaczy jak mnie do niej wsadzą,bo tak łatwo to ja się nie dam.
Ucieknę,daję słowo.
Minie trochę czasu a już mnie tu nie będzie.
Spało mi się strasznie.
Budziłam się raptem co godzinę zalana potem lub ze łzami w oczach.
Znów poczułam się jak mała zagubiona dziewczynka.
Do cholery,nienawidziłam się tak czuć.
Pierdolę to.
Wstając podburzona jak dzika kotka,modliłam się duchu,aby znów nie wpaść na Sasuke.
Jeszcze tego mi brakowało,ale o dziwo nie było go.
Westchnęłam i rozbierając się weszłam pod prysznic.
Chłodna woda zaczęła się lać,a moje ciało zaczęło się relaksować.
Po jakiś 10 minutach wyszłam ubrana w krótkie spodenki i bokserkę.
Skierowałam się na salę.
Trzeba trochę poćwiczyć.
Szłam długim korytarzem,aż skręciłam w prawo.
Na sali było parę osób.
Ciulowo,myślałam,że będę sama.
Zobaczyłam dziewczyny i chłopaków…był nawet Sasuke.
Dziewczyny biegały na bieżni lub jeździły na rowerkach zaś chłopcy albo się podciągali albo podnosili kilogramy.
I Karin ze swoimi pomagierami.
Chociaż nie wiem po co ona tam chodzi,żeby złamać sobie tipsa.
Usiadłam na ławeczce,do ręki wzięłam bandaże,którymi związałam stopy i dłonie.
Włosy związałam w koczka.
I ruszyłam.
Stanęłam obok worka,obok stał Sasuke i również boksował.
Widziałam jak mnie zobaczył lekko się uśmiechnął.
Znaczy kącik jego warg lekko uniósł się do góry..ale u niego to uśmiech.
Stanęłam w pozycji i się zaczęło.
Cios za ciosem.
Kopniak za kopniakiem.
Nie lubiłam tylko stać i walić.
Dla mnie to było jak taniec.
Kopniak z pół obrotu.
Coś co mnie pochłaniało.
Cios,cios i unik.
Coś co sprawiało,że czułam się wolna.
Salto z wyopem.
Coś co dawało mi siłę.
Cios za ciosem.
Psychiczną i fizyczną.
Wtedy nie myślałam o niczym.
Wtedy byłam sobą.
Musiałam się wyżyć.
Cała zła energia,która się we mnie zebrała chciała ulecieć.
Chciała? Oj nie.Ona musiała ulecieć.
Bo wiedziałabym jakby się to skończyło.
Po jakiejś godzinie poszłam się trochę po podciągać.
Akurat jeden drążek się zwolnił.
Widziałam wzorki męskiej płci.
Podciągnęłam się raz coś strzeliło.
Drugi – znowu.
Poczułam ból w prawym barku dobrze,że trzymałam się lewą ręką,bo grzmotnęłabym na podłogę.
Niech to szlak.
Czułam tą wystającą kość, widziałam ,że inni też ją widzą.
Szybko z grymasem na twarzy ruszyłam do wyjścia.
Po niespełna dwóch minutach byłam w pokoju,szybko pobiegłam do łazienki.
Spojrzałam w lustro,wyglądało to gorzej niż poprzednim razem.
Te problemy z barkiem i kostkami kiedyś mnie zamęczą.
Uderzyłam pięścią w lustro tak,że posypało się na podłogę na milion małych odłamków.
-Cholera-zaklęłam.
Z ręki leciałam krew,a parę małych odłamków było wbitę w dłoń.
Usłyszałam jak drugie drzwi się otwierają.
-O nie – pomyślałam.
Do łazienki wszedł Sasuke,gdy zobaczył mnie,lustro a raczej to co z niego zostało i wszystko inne milcząc wziął apteczkę i podszedł do mnie.
Zaczął oczyszczać mi dłoń z odłamków szkła,a ja stała zaszokowana.
Ani ja ani on się nie odezwał.
Syknęłam z bólu,zabolało.
-Nie wierć się – usłyszałam jego głos,ale nie był chłodny,zimny czy nie miły,był po prostu skupiony.
Gdy rana była oczyszczona ze szkła przemył ją wodą utlenioną a następnie nakładając grubą warstwę maści,zawiązał mi dłoń.
-Teraz daj bark -powiedział
Odwróciłam się,zaczął go oglądać,dotykać.
Syknęłam.
-Ściągnij bluzkę – usłyszałam
Chyba się przesłyszałam.
-Muszę go nastawić.
Czułam się jak mała dziewczynka,która słucha się starszego brata,ale mus to mus.
Posłusznie ściągnęłam bluzkę.
-Zaciśnij zęby – usłyszałam -Liczę do trzech. Raz..usłyszałam trzask.
Wrzasnęłam.
-A gdzie do cholery dwa i trzy – wysapałam
-Dwa i trzy – dokończył.
Jezu jak to cholernie bolało.
Czułam każdą kość pod skórą a każdy mój mięsień pulsował z bólu.
Poczułam jego ciepłe ręce na swojej skórze.
Wsmarowywał mi właśnie jakąś maść przeciwbólową po czym zawinął bark.
Na koniec dostałam jeszcze dwie tabletki przeciwbólowe,które połknęłam jak cukierki.
-Lepiej się połóż, do obiadu jeszcze prawie 4 godziny – powiedział gdy zaczął wszystko sprzątać.
-Sasuke ?
-Hmm?
-Dziękuję – powiedziałam uśmiechając się blado.
On jedynie się uśmiechnął.
Może nie jest taki zły.
Chwiejnym krokiem podeszłam do łóżka.
Z bólu ledwo funkcjonowałam.
Niespełna po 20 minutach tabletki zaczęły działać,ból powoli odchodził.
A mi było lżej.
To dzięki Sasuke,inaczej chyba umarłabym z bólu.
Nie lubiłam jak ktoś mi pomagał.
Ale wiem,że od czasu do czasu trzeba przyjąć pomoc od innych.
Bo przez życie wiecznie nie można iść samemu.
Zawsze znajdą się osoby,które Ci pomogą.
Teraz był to Sasuke.
________________________________________________________________________
Coś nabazgroliłam,nie wiem co,ale coś jest.
Tę notkę miała napisać Misaki,gdyż to jej kolej,ale jak widzę coś jej nie piszę xD
Także zmotywowałam się i coś napisałam.
Do następnej :*
Wasza SweetAngel :*********
Każdy musiał rozejść się do swoich pokoi.
To będzie trudna noc.
Noc pełna wspomnień.
Smutnych i strasznych historii.
Noc koszmarów.
Miałam dość.
Czego ?
Wszystkiego.
Jestem tu od jakiegoś czasu a już mam dość.
Nie żebym myślała,że tu będzie jak w niebie lub chociażby w SPA.
O to to nie,aż taka głupia nie jestem.
Nie jest tu źle,bywałam w gorszych miejscach.
Stołówka jak w szkole,pokoje zwykłe normalne ..nie to co mnie czeka w więziennej celi.
To znaczy jak mnie do niej wsadzą,bo tak łatwo to ja się nie dam.
Ucieknę,daję słowo.
Minie trochę czasu a już mnie tu nie będzie.
Spało mi się strasznie.
Budziłam się raptem co godzinę zalana potem lub ze łzami w oczach.
Znów poczułam się jak mała zagubiona dziewczynka.
Do cholery,nienawidziłam się tak czuć.
Pierdolę to.
Wstając podburzona jak dzika kotka,modliłam się duchu,aby znów nie wpaść na Sasuke.
Jeszcze tego mi brakowało,ale o dziwo nie było go.
Westchnęłam i rozbierając się weszłam pod prysznic.
Chłodna woda zaczęła się lać,a moje ciało zaczęło się relaksować.
Po jakiś 10 minutach wyszłam ubrana w krótkie spodenki i bokserkę.
Skierowałam się na salę.
Trzeba trochę poćwiczyć.
Szłam długim korytarzem,aż skręciłam w prawo.
Na sali było parę osób.
Ciulowo,myślałam,że będę sama.
Zobaczyłam dziewczyny i chłopaków…był nawet Sasuke.
Dziewczyny biegały na bieżni lub jeździły na rowerkach zaś chłopcy albo się podciągali albo podnosili kilogramy.
I Karin ze swoimi pomagierami.
Chociaż nie wiem po co ona tam chodzi,żeby złamać sobie tipsa.
Usiadłam na ławeczce,do ręki wzięłam bandaże,którymi związałam stopy i dłonie.
Włosy związałam w koczka.
I ruszyłam.
Stanęłam obok worka,obok stał Sasuke i również boksował.
Widziałam jak mnie zobaczył lekko się uśmiechnął.
Znaczy kącik jego warg lekko uniósł się do góry..ale u niego to uśmiech.
Stanęłam w pozycji i się zaczęło.
Cios za ciosem.
Kopniak za kopniakiem.
Nie lubiłam tylko stać i walić.
Dla mnie to było jak taniec.
Kopniak z pół obrotu.
Coś co mnie pochłaniało.
Cios,cios i unik.
Coś co sprawiało,że czułam się wolna.
Salto z wyopem.
Coś co dawało mi siłę.
Cios za ciosem.
Psychiczną i fizyczną.
Wtedy nie myślałam o niczym.
Wtedy byłam sobą.
Musiałam się wyżyć.
Cała zła energia,która się we mnie zebrała chciała ulecieć.
Chciała? Oj nie.Ona musiała ulecieć.
Bo wiedziałabym jakby się to skończyło.
Po jakiejś godzinie poszłam się trochę po podciągać.
Akurat jeden drążek się zwolnił.
Widziałam wzorki męskiej płci.
Podciągnęłam się raz coś strzeliło.
Drugi – znowu.
Poczułam ból w prawym barku dobrze,że trzymałam się lewą ręką,bo grzmotnęłabym na podłogę.
Niech to szlak.
Czułam tą wystającą kość, widziałam ,że inni też ją widzą.
Szybko z grymasem na twarzy ruszyłam do wyjścia.
Po niespełna dwóch minutach byłam w pokoju,szybko pobiegłam do łazienki.
Spojrzałam w lustro,wyglądało to gorzej niż poprzednim razem.
Te problemy z barkiem i kostkami kiedyś mnie zamęczą.
Uderzyłam pięścią w lustro tak,że posypało się na podłogę na milion małych odłamków.
-Cholera-zaklęłam.
Z ręki leciałam krew,a parę małych odłamków było wbitę w dłoń.
Usłyszałam jak drugie drzwi się otwierają.
-O nie – pomyślałam.
Do łazienki wszedł Sasuke,gdy zobaczył mnie,lustro a raczej to co z niego zostało i wszystko inne milcząc wziął apteczkę i podszedł do mnie.
Zaczął oczyszczać mi dłoń z odłamków szkła,a ja stała zaszokowana.
Ani ja ani on się nie odezwał.
Syknęłam z bólu,zabolało.
-Nie wierć się – usłyszałam jego głos,ale nie był chłodny,zimny czy nie miły,był po prostu skupiony.
Gdy rana była oczyszczona ze szkła przemył ją wodą utlenioną a następnie nakładając grubą warstwę maści,zawiązał mi dłoń.
-Teraz daj bark -powiedział
Odwróciłam się,zaczął go oglądać,dotykać.
Syknęłam.
-Ściągnij bluzkę – usłyszałam
Chyba się przesłyszałam.
-Muszę go nastawić.
Czułam się jak mała dziewczynka,która słucha się starszego brata,ale mus to mus.
Posłusznie ściągnęłam bluzkę.
-Zaciśnij zęby – usłyszałam -Liczę do trzech. Raz..usłyszałam trzask.
Wrzasnęłam.
-A gdzie do cholery dwa i trzy – wysapałam
-Dwa i trzy – dokończył.
Jezu jak to cholernie bolało.
Czułam każdą kość pod skórą a każdy mój mięsień pulsował z bólu.
Poczułam jego ciepłe ręce na swojej skórze.
Wsmarowywał mi właśnie jakąś maść przeciwbólową po czym zawinął bark.
Na koniec dostałam jeszcze dwie tabletki przeciwbólowe,które połknęłam jak cukierki.
-Lepiej się połóż, do obiadu jeszcze prawie 4 godziny – powiedział gdy zaczął wszystko sprzątać.
-Sasuke ?
-Hmm?
-Dziękuję – powiedziałam uśmiechając się blado.
On jedynie się uśmiechnął.
Może nie jest taki zły.
Chwiejnym krokiem podeszłam do łóżka.
Z bólu ledwo funkcjonowałam.
Niespełna po 20 minutach tabletki zaczęły działać,ból powoli odchodził.
A mi było lżej.
To dzięki Sasuke,inaczej chyba umarłabym z bólu.
Nie lubiłam jak ktoś mi pomagał.
Ale wiem,że od czasu do czasu trzeba przyjąć pomoc od innych.
Bo przez życie wiecznie nie można iść samemu.
Zawsze znajdą się osoby,które Ci pomogą.
Teraz był to Sasuke.
________________________________________________________________________
Coś nabazgroliłam,nie wiem co,ale coś jest.
Tę notkę miała napisać Misaki,gdyż to jej kolej,ale jak widzę coś jej nie piszę xD
Także zmotywowałam się i coś napisałam.
Do następnej :*
Wasza SweetAngel :*********
Poprawczak 6
-Puść mnie kurwa-mruknęłam
-A czy ja cie trzymam-spojrzałam na niego jak na kretyna.Ale faktycznie nie trzymał mnie.
-Spierdalaj-obróciłam się a on przygniótł mnie do oparcia kanapy.
Aż się we mnie zagotowało.
Jak on mnie denerwuje.
Człowieku zdecyduj się.
Raz opanowany i spokojny.Innym razem wygląda jakby miał kogoś zabić ….znowu. Następnie odwala takie coś.
-Odsuń się – powiedziałam stanowczo.
-Bo co mi zrobisz,hmmm?
Wkurzyłam się.
Jego ręka wędrowała po moim udzie,tali …plecach.
Zamachnęłam ręką,już miałam go uderzyć gdy on złapał moją dłoń w powietrzu.
-Nie tak szybko księżniczko- szepnął
Z całej siły odepchnęłam go od siebie i szybkim krokiem ruszyłam do pokoju.
Weszłam trzaskając drzwiami, jak on mógł !
Jak on mógł mnie dotykać.
Nie chcę pamiętać tamtego dnia.
Nieeeee…
Wydawało się jakby to było wczoraj.
Wtedy zaczęła się moja historia z innym światem.
Wracałam późno ze szkoły przez zajęcia dodatkowe.
Chciałam iść na skróty,kosztowało mnie to bardzoo dużo.
Nagle zobaczyłam jak za mną idzie jakiś chłopak. Miał około 19 lat.
Przyspieszyłam kroku,on za mną.
Zaczęłam uciekać.
Złapał mnie.
Zaczął szarpać.
Strasznie pobił.
Obudziłam się dopiero w szpitalu.
Wszystko mnie niemiłosiernie bolało.
A w szczególności krocze.
Tamtej nocy zostałam….zgwałcona.
Od tego wydarzenia minęły ponad dwa lata.
A ja nadal nie dzierżę męskiego dotyku.
Miałam zamknięte oczy a po moim policzku spłynęła jedna kryształowa łza,którą szybko starłam.
Nie było świadków z wyjątkiem małej smarkuli,więc go wypuścili.
Zemściłam się.
Nie minął rok od tego wydarzenia a znalazłam go i zabiłam.
Boleśnie i powoli.
To było moje pierwsze morderstwo.
I się zaczęło.
Nim się spostrzegłam trzeba było iść na kolację.
Fakt faktem jedzenie nie było złe.
Szwedzki stół , i like it!
Wzięłam sobie musli z owocami,które zalałam mlekiem,do tego ciastko,ciepłą herbatę z cytryną i sok bananowy.
Ogółem to jadłam dużo a nie wyglądałam, to chyba przez treningi.
-Czumu musieli mnie przenieść,czemu nie mogę mieszkać z Hinatą a muszę dzielić łazienkę z tym palantem – pomyślałam
Ooo o wilku mowa.
Właśnie wszedł do stołówki,ale nie sam.
On ma kolegów?
Dziwne xD
Było z nim trzech brunetów, i jeden blondynek <—widać jakiś nadpobudliwy.
I optymistyczny,bo japa mu się ciągle cieszyłam.
Tak zamyślona nawet nie zauważyłam,że koło mnie siada Hinata.
-Co tam ?- zapytała
-Masakra, muszę dzielić łazienkę z Uchihą – burknęłam wsadzają do buzi łyżkę płatków.
-Przejdzie mu,jest wkurzony – powiedziała przyjaźnie Hinatka.
-Wkurzony ? Na kogo niby ?
-To ty nie wiesz dlaczego on tu niby jest?? Dowiedział się o tym,że brat chce go zabić i musiał go zabić.Wiesz zabij albo bądź zabity.
-No to nie fajnie. Te Nata wiesz kim są jego „nowi znajomi”
-No jasne. Tam masz Nejego, Shikamaru i Kibę a ten blondynek to Naruto. Jak mogłabym ich nie znać. Wszyscy siedzimy za to samo. Przyjaźnimy się wszyscy od małego.
-To widzę,że podwórkwa paczka.
-Coś w tym stylu – zaśmiała się
-A Sasuke?
-Sasuke też tylko,że tak na pół roku zniknął. Nas załapali i wsadzili, go też i tak tu jesteśmy już jakieś 2 tygodnie.
-Kiepsko.
-Tak delikatnie mówiąc.
Nagle do naszego stolika dosiadły się jakieś dziewczyny.
-Sakura – zwróciła się do mnie Hinata – to jest Ino,Temari i Ten Ten,wszyscy razem tu trafiliśmy.
-Hejka – powiedziałam – miło mi.
Chwilę później poznałam chłopaków.Wydają się całkiem sympatyczni.
No oprócz tego gbura.
-Obraziłaś się księżniczko ? – usłyszałam
-Pierdol się – warknęłam
-O ktoś tu ma foszka
-Spierdalaj! I więcej mnie nie dotykaj!
-Uspokójcie się – krzyknął strażnik z pałką w ręce.
Już się przymierzał,żeby kogoś walnąć.
Tym kimś pewnie jestem ja …xD
Po naszej jakże interesującej rozmowie z Sasuke.
Każdy musiał rozejść się do swoich pokoi.
To będzie trudna noc.
Noc pełna wspomnień.
Smutnych i strasznych historii.
Noc koszmarów.
__________________________________________________________________________________
Notka jest
Miała być wcześniej,ale ogółem przez całe zamieszanie świąteczne jakoś nie udało mi się przysiąść xD
Wczoraj był lany poniedziałek mam nadzieję,że porządnie zostałyście zmoczone ….pamiętajcie to na szczęście ! ;D
Buziaki …;*********************
Wasza SweetAngel ;**************
Poprawczak 5
Nie umiałam w to uwierzyć.Miałam dzielić się z łazienka z jakimś cieciem , który wyglądał jak jakiś Emo.Jebany Emo Boy.Ale musiałam.Ale mnie nosi teraz.Przecież nie dam mu się tak łatwo.Oj nie ja mu pokażę.Pokaże mu jak to być nachalną.O tak taki będzie mój drugi plan w tym miejscu.
Siedziałem po turecko i myślałem jak długo tutaj zabawie.Znając do końca żywota dzięki mojemu braciszkowi.Jak ja go nie cierpiałem poważnie.To był mój najgorszy wybór w życiu.Wstałem powoli patrząc w okno z kratami.Takie coś nie dało by mi rady ale chciałem się jeszcze tutaj zabawić.Jedna laskę już przeleciałem miała na imię Karin.Niezła laska ale słaba w łóżku.Już wiem która będzie następna.
Wyszłam z pokoju i postanowiłam iść na świetlice.Nikogo nie było więc wzięłam chrupki i kole i rozłożyłam się na kanapie przed telewizorem.Włączyłam kanał z muzyka i przymknęłam oczy.
-Kogo moje oczy widzą-zakpiłam czując czyjąś obecność.
-I vice versa-mruknął
-Może jesteś taki zimny , ale to nie robi na mnie wrażenia.
Denerwowało mnie ta jego postawa i te opanowanie za bardzo opanowany był.
-Nie denerwuj się tak bo ci to zaszkodzi-zakpił
-Pfff-prychnełam.Wstałam i postanowiłam iśc do pokoju , ale ten mnie złapał za ręce.
-Puść mnie kurwa-mruknęłam
-A czy ja cie trzymam-spojrzałam na niego jak na kretyna.Ale faktycznie nie trzymał mnie.
-Spierdalaj-obróciłam się a on przygniut mnie do oparcia kanapy.
Jest nocia.Misaki
Siedziałem po turecko i myślałem jak długo tutaj zabawie.Znając do końca żywota dzięki mojemu braciszkowi.Jak ja go nie cierpiałem poważnie.To był mój najgorszy wybór w życiu.Wstałem powoli patrząc w okno z kratami.Takie coś nie dało by mi rady ale chciałem się jeszcze tutaj zabawić.Jedna laskę już przeleciałem miała na imię Karin.Niezła laska ale słaba w łóżku.Już wiem która będzie następna.
Wyszłam z pokoju i postanowiłam iść na świetlice.Nikogo nie było więc wzięłam chrupki i kole i rozłożyłam się na kanapie przed telewizorem.Włączyłam kanał z muzyka i przymknęłam oczy.
-Kogo moje oczy widzą-zakpiłam czując czyjąś obecność.
-I vice versa-mruknął
-Może jesteś taki zimny , ale to nie robi na mnie wrażenia.
Denerwowało mnie ta jego postawa i te opanowanie za bardzo opanowany był.
-Nie denerwuj się tak bo ci to zaszkodzi-zakpił
-Pfff-prychnełam.Wstałam i postanowiłam iśc do pokoju , ale ten mnie złapał za ręce.
-Puść mnie kurwa-mruknęłam
-A czy ja cie trzymam-spojrzałam na niego jak na kretyna.Ale faktycznie nie trzymał mnie.
-Spierdalaj-obróciłam się a on przygniut mnie do oparcia kanapy.
Jest nocia.Misaki
Poprawczak 4
Dedykacja dla Misaki,że przyjęła mnie do siebie ;*** 
Widziałam tylko jak sanitariusze wbiegają na salę i podbiegają do Karin.
A ostatnie co usłyszałam to :
-Zabierzcie ją do izolatki….
I ciemność.
Powoli otwierałam oczy.
Wszędzie było ciemno.
Całe ciało bolało jak cholera,czułam się jak sparaliżowana.
Jakby prąd jeszcze przechodził przez moje ciało.
Ciemnia….gdzie ja jestem ?
Po chwili dopiero do mnie dotarło …
-Izolatka – pomyślałam – Patologia …
Moje oczy po chwili były przyzwyczajone do ciemności, z lekkim trudem wstałam i podeszłam do „drzwi”
Kopnęłam w nie parę razy,po jakiś 2 minutach bezczynnego kopania,mała klatka w drzwiach się otworzyła.
-Czego – warknął strażnik
-Wypuść mnie – odwarknęłam
-Chyba coś Ci się dziecko powaliło na główkę,siedzisz tu dopiero niecałe 2 dni, jeszcze 5.Za karę – powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Szczym japę szyjo,bo Ci zaraz przypierdolę – warknęłam waląc pięścią w „drzwi”
-Uspokój się – ostrzegł mnie
-Pierdol się – warknęłam
-Z Tobą ? Z chęcią położyłbym rączki na Twoim ciałku – zamruczał
Aż zebrało mi się na wymioty.
-Jak będzie Ci się śniło to się szybko obudź – warknęłam i poszłam usiąść w najciemniejszym kącie tej ciemni.
Dni mijały,co jakiś czas dostawałam jedzenie a ja wciąż miałam wrażenie jakby czas stanął w miejscu.
5 DNI PÓŹNIEJ:
W końcu.
„Drzwi się otworzyły a ja w kajdanach na rękach i nogach zostałam wyprowadzona z pomieszczenia.
Szłam prowadzona przez 5 typów przez długi korytarz aż do swojej „celi”.
Gdy nagle zobaczyłam na drugim końcu korytarza chłopaka.
Jego hebanowe włosy i czarne jak noc oczy idealnie współgrały z jasną cerą.
Szarpał się.
Żadna nowość,ja też.
Pewnie też jest tu nowy.
Nasze wzroki na chwilę się spotkały,lecz nie trwało to długo bo oboje zostaliśmy pociągnięci przez strażników.
Doznałam szoku.
Chłopak był prowadzony do pokoju obok mojego i nasze łazienki one się ……… łącza.
Masakra.
-Chłopcze – zawołał jeden ze strażników ode mnie – Wasze łazienki się łączą jak chcesz to sobie ulżyj na tej małej.
Gdy tylko zostałam odpięta od razu pożałował,no dostał z pół obrotu w nos.
Mówiłam,że kochasz odgłos łamanych kości
On to wszystko widział na co od razu się uśmiechnął.
Masakra.
Nie wiem jak ja to wytrzymam.
Gdy tylko cela się zamknęła,rzuciłam się na łóżko.
Fakt faktem muszę rzec.Nie licząc obrzydliwych izolatek to cały budynek jest urządzony dość przytulnie.
Takie więzienie 5 gwiazdkowe dla nieletnich.
Trzeba się umyć.
Wzięłam czyste ciuchy oraz ręcznik i ruszyłam do łazienki.
Otworzyłam drzwi w sumie nie tylko ja.
Moje i jego drzwi otworzyły się w tej samej chwili.
Był w samych bokserkach …..faceci,zero kultury.
Gdy tylko mnie zobaczył podniósł ręce w „geście obronnym” uśmiechając się i zaraz zniknął.
Zakluczyłam drzwi od mojej i jego strony i powoli ściągnęłam z siebie wszystkie ciuchy.
Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę.
Z moich oczy zaczęły lecieć łzy,które od razu zmieszały się z wodą.
Zero śladów,zero dowodów <– zawsze tak powtarzali
Łzy są oznaką słabości.
Jestem słaba!?
Nie jestem słaba i nigdy nie byłam!
Szybko wytarłam całe swoje ciało po czym ubrałam na siebie czyste ciuchy.
Spojrzałam w lustro.
Po oznakach słabości nie było już śladu.
Biorąc brudne rzeczy od kluczyłam drzwi.
Już miałam iść do pokoju,ale coś mi się przypomniało.
Zapukałam.
Cisza.
Jeszcze raz.
Tym razem również odpowiedziała mi cisza.
Nacisnęłam klamkę i powoli otworzyłam drzwi.
Zobaczyłam go, leżał na łóżku i miał zamknięte oczy.
Jego pokoju był identyczny ja mój tyle,że różnił się lekko kolorem .
Mój był utrzymany w kolorze błękitu jego podchodził pod lekki granat.
po cichutku podeszłam do niego.
Szturchnęłam go.
To też nie podziałało.
-Młody masz wolną łazienkę – powiedziałam.
Może coś mu się stało.
Sprawdziłam puls,oddychał.
Nagle poczułam żelazny ucisk na nadgarstku.
-Czego chcesz – warknął.
-Masz wolną łazienkę – odwarknęłam.
-Prosił Cię żebyś tu wchodziła i mnie powiadamiała ?!-warknął po raz kolejny.
-Jezu jacy wy jesteście wkurzający! – Robisz coś to źle , nie zrobisz to też źle.Nie zachowuj się jak księżniczka – warknęłam wyrywając nadgarstek z uścisku i biorąc swoje rzeczy wychodząc u trzaskając podwójnie drzwiami.
Jezu jacy faceci są wkurwiający.
Czemu nie można ich wykastrować.
Albo,żeby w ogóle nie było tych debili na świeci.
Kobiety same sobie by świetnie poradziły.
Tak, tak by było najlepiej.
Amazonki sobie radziły.
A potrzebowały mężczyzn jako zbiornika z plemnikami.
I jakoś żyły.
Czemu my tak nie możemy.
Fakt faktem mamy XXI wiek,a gdzie te niby uprawnienie?
Hmmm, w ogóle go nie ma !
To wszystko to kłamstwo.
Tak samo jak to,że są romantycy i dżentelmeni.
Nim się oglądnęłam sen zmorzył moje powieki.
Słyszałam jeszcze szum wody z łazienki,tłuczone szkło, jeden krzyk i ciszę.
Oddałam się całkowicie w objęcia Morfeusza.
A myślałam tylko o tym jak się stąd wyrwać,zemścić i uciec daleko stąd.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba,to takie małe przywitanko dla Was ode mnie
Do następnej ;**
Buziaki ..;******************
Wasza SweetAngel ;******************
Widziałam tylko jak sanitariusze wbiegają na salę i podbiegają do Karin.
A ostatnie co usłyszałam to :
-Zabierzcie ją do izolatki….
I ciemność.
Powoli otwierałam oczy.
Wszędzie było ciemno.
Całe ciało bolało jak cholera,czułam się jak sparaliżowana.
Jakby prąd jeszcze przechodził przez moje ciało.
Ciemnia….gdzie ja jestem ?
Po chwili dopiero do mnie dotarło …
-Izolatka – pomyślałam – Patologia …
Moje oczy po chwili były przyzwyczajone do ciemności, z lekkim trudem wstałam i podeszłam do „drzwi”
Kopnęłam w nie parę razy,po jakiś 2 minutach bezczynnego kopania,mała klatka w drzwiach się otworzyła.
-Czego – warknął strażnik
-Wypuść mnie – odwarknęłam
-Chyba coś Ci się dziecko powaliło na główkę,siedzisz tu dopiero niecałe 2 dni, jeszcze 5.Za karę – powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Szczym japę szyjo,bo Ci zaraz przypierdolę – warknęłam waląc pięścią w „drzwi”
-Uspokój się – ostrzegł mnie
-Pierdol się – warknęłam
-Z Tobą ? Z chęcią położyłbym rączki na Twoim ciałku – zamruczał
Aż zebrało mi się na wymioty.
-Jak będzie Ci się śniło to się szybko obudź – warknęłam i poszłam usiąść w najciemniejszym kącie tej ciemni.
Dni mijały,co jakiś czas dostawałam jedzenie a ja wciąż miałam wrażenie jakby czas stanął w miejscu.
5 DNI PÓŹNIEJ:
W końcu.
„Drzwi się otworzyły a ja w kajdanach na rękach i nogach zostałam wyprowadzona z pomieszczenia.
Szłam prowadzona przez 5 typów przez długi korytarz aż do swojej „celi”.
Gdy nagle zobaczyłam na drugim końcu korytarza chłopaka.
Jego hebanowe włosy i czarne jak noc oczy idealnie współgrały z jasną cerą.
Szarpał się.
Żadna nowość,ja też.
Pewnie też jest tu nowy.
Nasze wzroki na chwilę się spotkały,lecz nie trwało to długo bo oboje zostaliśmy pociągnięci przez strażników.
Doznałam szoku.
Chłopak był prowadzony do pokoju obok mojego i nasze łazienki one się ……… łącza.
Masakra.
-Chłopcze – zawołał jeden ze strażników ode mnie – Wasze łazienki się łączą jak chcesz to sobie ulżyj na tej małej.
Gdy tylko zostałam odpięta od razu pożałował,no dostał z pół obrotu w nos.
Mówiłam,że kochasz odgłos łamanych kości
On to wszystko widział na co od razu się uśmiechnął.
Masakra.
Nie wiem jak ja to wytrzymam.
Gdy tylko cela się zamknęła,rzuciłam się na łóżko.
Fakt faktem muszę rzec.Nie licząc obrzydliwych izolatek to cały budynek jest urządzony dość przytulnie.
Takie więzienie 5 gwiazdkowe dla nieletnich.
Trzeba się umyć.
Wzięłam czyste ciuchy oraz ręcznik i ruszyłam do łazienki.
Otworzyłam drzwi w sumie nie tylko ja.
Moje i jego drzwi otworzyły się w tej samej chwili.
Był w samych bokserkach …..faceci,zero kultury.
Gdy tylko mnie zobaczył podniósł ręce w „geście obronnym” uśmiechając się i zaraz zniknął.
Zakluczyłam drzwi od mojej i jego strony i powoli ściągnęłam z siebie wszystkie ciuchy.
Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę.
Z moich oczy zaczęły lecieć łzy,które od razu zmieszały się z wodą.
Zero śladów,zero dowodów <– zawsze tak powtarzali
Łzy są oznaką słabości.
Jestem słaba!?
Nie jestem słaba i nigdy nie byłam!
Szybko wytarłam całe swoje ciało po czym ubrałam na siebie czyste ciuchy.
Spojrzałam w lustro.
Po oznakach słabości nie było już śladu.
Biorąc brudne rzeczy od kluczyłam drzwi.
Już miałam iść do pokoju,ale coś mi się przypomniało.
Zapukałam.
Cisza.
Jeszcze raz.
Tym razem również odpowiedziała mi cisza.
Nacisnęłam klamkę i powoli otworzyłam drzwi.
Zobaczyłam go, leżał na łóżku i miał zamknięte oczy.
Jego pokoju był identyczny ja mój tyle,że różnił się lekko kolorem .
Mój był utrzymany w kolorze błękitu jego podchodził pod lekki granat.
po cichutku podeszłam do niego.
Szturchnęłam go.
To też nie podziałało.
-Młody masz wolną łazienkę – powiedziałam.
Może coś mu się stało.
Sprawdziłam puls,oddychał.
Nagle poczułam żelazny ucisk na nadgarstku.
-Czego chcesz – warknął.
-Masz wolną łazienkę – odwarknęłam.
-Prosił Cię żebyś tu wchodziła i mnie powiadamiała ?!-warknął po raz kolejny.
-Jezu jacy wy jesteście wkurzający! – Robisz coś to źle , nie zrobisz to też źle.Nie zachowuj się jak księżniczka – warknęłam wyrywając nadgarstek z uścisku i biorąc swoje rzeczy wychodząc u trzaskając podwójnie drzwiami.
Jezu jacy faceci są wkurwiający.
Czemu nie można ich wykastrować.
Albo,żeby w ogóle nie było tych debili na świeci.
Kobiety same sobie by świetnie poradziły.
Tak, tak by było najlepiej.
Amazonki sobie radziły.
A potrzebowały mężczyzn jako zbiornika z plemnikami.
I jakoś żyły.
Czemu my tak nie możemy.
Fakt faktem mamy XXI wiek,a gdzie te niby uprawnienie?
Hmmm, w ogóle go nie ma !
To wszystko to kłamstwo.
Tak samo jak to,że są romantycy i dżentelmeni.
Nim się oglądnęłam sen zmorzył moje powieki.
Słyszałam jeszcze szum wody z łazienki,tłuczone szkło, jeden krzyk i ciszę.
Oddałam się całkowicie w objęcia Morfeusza.
A myślałam tylko o tym jak się stąd wyrwać,zemścić i uciec daleko stąd.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba,to takie małe przywitanko dla Was ode mnie
Do następnej ;**
Buziaki ..;******************
Wasza SweetAngel ;******************
Poprawczak 3
Podziękowania Dla SweetAngel … Gdyby nie ona tej notki by nie było
-Coś chciałaś?-popatrzyłam na jej krzywą mordę.
-Owszem przyszłam dać ci nauczkę-powiedziała i się na mnie rzuciła.
Patrzyłam na nią obojętnym wzrokiem.
-Jak ta dziewucha mnie denerwuje – pomyślałam
Rzuciła się na mnie z pięściami. Chciała zadać cios,lecz w ostatniej chwili zrobiłam unik i kolejny. Nie będę się biła przecież z dzieckiem.
Widziałam jak do mnie podbiega po raz kolejny z zamiarem uderzenia mnie.
-Walcz Haruno – ryknęła
-Spierdalaj – mruknęłam jedynie
Trwało to już jakieś 10 minut co już trochę zaczynało mnie irytować.
Chwila mojej nie uwagi i bum.
Oberwałam.
Dostałam prosto z pięści w twarz.
W ustach poczułam metaliczny smak krwi.
Zabiję sukę.
Zabiję.
W moich oczach pojawił się obłęd,zawsze spokojna, teraz kipiałam ze złości.
Nawet ona to zauważyłam,bo po cynicznym uśmieszku nie zostało ani śladu.
Rzuciłam się na nią.
-Teraz ja Ci pokażę skarbie jak się walczy – powiedziałam
Chciała robić uniki,ale jej się to nie udawało.
Chciała się bronić,marny skutek.
Padł pierwszy cios,praw sierpowy.
Pięknie dostała w nos, coś chrupnęło.
A ja usłyszałam jej krzyk i komentarz:
-Złamałaś mi nos szmato!
Kolejny cios padł w moim wykonaniu, lewy prosty.
Prosto w szczękę.
Aż splunęła na podłogę krwią.
Nie poddawała się.
Chciała mnie uderzyć,lecz w porę złapałam jej dłoń zamknętą w pięść i mocno ścisnęłam łamiąc jej palce.
Kolejny skowyt bólu.
-To lepsze od worka – mruknęłam usatysfakcjonowana.
Następny cios.
Złapałam ją za barki i robiąc blokadę na jedną rękę zaczęłam ją okładać po brzuchu.
Raz za razem a każdy kolejny cios był mocniejszy od poprzedniego.
I like it!
Jej nieprzytomne ciało padło na podłogę a ja zaczęłam je kopać.
Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za barki i mocno ciągnie.
-Strażnicy – pomyślałam – Tak się bawić nie będziemy.
Było ich tylko dwóch,łatwizna.
Jednego powaliłam paroma ciosami,takie chuchrełko.
Z drugim był leciutki problem.
W końcu 150 kg żywej masy,ale po chwili padł jak mucha.
Podeszłam do nie przytomniej Karin po czym zaczęłam ją kąpać z całych sił.
Będzie mieć parę żeber połamanych,biedacwto xD
Zobaczyłam jak do sali wbiega dziesięciu strażników.
O masakra.
Dwóch się na mnie rzuciło,no cóż siniaki im zostaną.
Po chwili leżeli już na ziemi.
Kolejnego kopnęłam z pół obrotu.
-Dobra chłopcy dość tej zabawy,bierzcie tą gówniarę! – krzyknął ich „leader”
Wszyscy się na mnie rzucili.
Zabawę czas zacząć.
Walczyłam z każdym po kolei.
Unikałam wszystkich ciosów.
Nagle poczułam jak po moim ciele przepływa prąd.
I to nie jeden.
Paralizatory na najwyższych obrotach, zapomniałam.
Czterech strażników mnie nimi zaatakowało,bolało.
Czułam jakby ktoś wrzucił mnie na słup wysokiego ciśnienia.
Czułam ten prąd w każdym kawałku mego ciała.
Opadłam drżąc na podłogę.
Widziałam tylko jak sanitariusze wbiegają na salę i podbiegają do Karin.
A ostatnie co usłyszałam to :
-Zabierzcie ją do izolatki….
I ciemność.
Jest nocia.Misaki
Poprawczak 2
Siedziałam w pokoju.Czyściłam swoją ulubiona katanę którą schowałam , żeby mi jej nie zabrali.Kiedy ją do końca wyczyściłam to schowałam ją w bezpieczne miejsce po czym poszłam do łazienki , żeby się odświeżyć.Zaraz miało być śniadanie więc trzeba było wszystko zrobić na tip top.
Weszłam do łazienki , pozbywając się moich ubrać i naga weszłam pod prysznic.Kiedy poczułam ciepłą wodę na ciele wszystkie troski odeszły w nie pamięć.Namydliłam się po czym kiedy spłukałam całą pianę wyszłam z łazienki opatulona czarnym ręcznikiem…
Siedziałam na śniadaniu i pałaszowałam curry z ryżem.Popijałam to wszystko zimna kola.Wszyscy mi mówią , że będę gruba.Ale ja się tym nie przejmuje.Dopiłam do końca kole i wyszłam z jadalni.Udałam się do sali treningowej gdzie chciałam w spokoju poćwiczyć.Może byłam w poprawczaku , ale ćwiczyć gdzieś trzeba było.Weszłam jeszcze tylko do pokoju i przebrałam się w spodnie 3/4 i obcisła bokserkę czarną.Włosy spięłam w kucyk.Chociaż za dużo to ta gumka nie trzymała jak miałam krótkie włosy.
Siedziałam na sali około dobre już trzy godziny , a ja jeszcze nie miałam dość.Dzisiaj musiałam się wyżyć na co mnie denerwowało od zamknięcia tutaj.Przypomniałam sobie o tym jak ojciec mnie olał.Zadałam kilka ciosów z pół obrotu.Nie ręczył nawet mnie ratować.Kolejne ciosy ale tym razem z pięści.I o tym jak Karin mnie zdenerwowała.Kilka k0pnięć z wyskoku a na końcu uderzenie.Odwróciłam się do worka tyłem a on w tym czasie pęk i wysypał się z niego piasek.
-Szkoda myślałam , że będzie bardziej wytrzymały-powiedziałam do siebie.
Powoli wzięłam ręcznik i zawiesiłam sobie go na barkach.Rozwiązałam gumkę i wytarłam twarz w ręcznik.Nawet nie byłam zmęczona bo to nie była cała moja siła.
-Tutaj jesteś landryno-usłyszałam za sobą.Zobaczyła kontem oka , że to Karin.Zmarszczyłam gniewnie brwi.
-Coś chciałaś?-popatrzyłam na jej krzywą mordę.
-Owszem przyszłam dać ci nauczkę-powiedziała i się na mnie rzuciła.
Jest nocia.Misaki
Proszę mnie nie zabijać tak , tak wiem notka nudna ale starałam sie miałam dwa miesiące postoju ale powoli wracam do was =)
Poprawczak 1
Zobaczyłam pewną biało oka dziewczynę.Widać było , że jest wystraszona.-Hej jestem sakura-odparłam patrząc na nia
-Jestem Hinata-powiedziała zawstydzona
-Ty to chyba , źle trafiłaś dziecinko-powiedziałam do niej
-Wiem o tym , ale co ja moge wrobiono mnie
-No to będzie trzeba ci pomóc
-Ale jak?
-ZObaczysz
~~~*~~~
-To już wiesz jaki mam plan-odparłam obojętnie i usiadłam wygodnie na krześle które znajdowało się w jakieś świetlicy.
-Ale jak chcesz ucie-zatkałam jej usta ręką
-Pogięło cie już do końca-warknęłam w jej kierunku.
-Ale-przerwałam jej
-Jesteś jedyna osoba którą tutaj poznała.I jedyna której jak na razie zaufałam więc musisz mieć język za zębami-odparłam ostro a ta jedynie pokiwała głową.-A więc tak ja mam pokój z tobą-dodałam po chwili.
-Tak ze mną masz-odparła trochę zdenerwowana.
-Spokojnie nie zabiję cie-powiedziałam spokojnie-Uwierz nie zabijam byle kogo-mruknęłam i chwyciłam torbę gdzie miałam potrzebne rzeczy na te kilka lat
~~~*~~~
Siedział nadal na parapecie i oglądał widok za oknem.Widział ludzi którzy śpieszą się do pracy a dzieciarnia do szkoły.
-Pfff-prychnął-Nawet nie wiedzą jakie życie jest naprawdę-syknął w kierunku ludzi za oknem.
-Mówiłeś coś Sasuke-spytał wchodząc Itachi
-Nie-mruknął
-Na pewno coś mówiłeś-odparł siadając na łóżku młodszego.
-E tam-machnął ręką
-Więc dobrze-odparł
-Stało się coś-spytał młody Uchih’a
-Owszem-odparł spokojnie
-Więc słucham cię staną pod ścianą.
-Sasuke wybacz ale muszę to zrobić-odparł i wyciągnął spluwę.Jednak nie zdążył wystrzelić bo pierwszy zrobił to Sasuke
-Myślisz , że byłem taki głupi-odparł i patrzył na martwe ciało swojego starszego brata.-Byłeś tylko śmieciem-plunął na niego i wyszedł na miasto.
Szedł uliczkami miasta kiedy drogę zajechał mu radiowóz.Stasł i patrzył na wszystko bez uczucia tak jak miał to w zwyczaju.
-Sasuke Uchih’a-odparł pomarańczowo włosy facet gdzie na twarzy miał pełno kolczyków.
-Ta to ja-mruknął
-eś aresztowany za zabicie Itachi’ego Uchih’y-powiedział i go zakuł w kajdanki.
Jest nocia.Misaki
Prolog
Pewna szesnastoletnia dziewczyna siedziała na sali sądowej i czekała aż sprawa się zacznie.Miała ona różowe krótkie włosy na których znajdowały się czarne pasemka a to wszystko uzupełniały zielone oczy/Sakura Haruno bo tak się nazywała.Jest ona nastoletnią zabójczynią.Ale w końcu ją złapano.
-Proszę wstać sąd idzie-powiedział strażnik.Różowo włosa nie zwracała na nic uwagi.Nawet nie miała obrońcy bo nikt nie chciał wziąć tej sprawy dlatego miała sam się bronic.
-Rozprawę o zamordowanie Sachiko Enoki z rodu Enoki.-powiedziała sedzina.-Oskarżonej oto tutaj Sakurze Haruno grozi poprawczak do lat 21 a potemna 25 lat do więzieni! Czy sa jakieś sprzeciwy-spytała sędzina.-Panna Haruno
-Nie mam bo na cholere mam się produkować , jak i tak wpierdolicie mnie do jakiegoś pudła-warknęła
-Grzeczniej-odparła spokojnie sędzina
-Raczej nie-odparła obojętnie patrząc w okno.
-Zabrać ja i umieścić w poprawczaku
-Do zobaczenia w piekle-odparłam z uśmiechem.
~~~~Na drugi dzień~~~~
Jechała własnie skuta radiowozem do wyznaczonego przez sędzinę poprawczak.Miała tam siedzieć całe 5 lat i poprawić się niby.Ona w to nie wierzyła dlatego miała wszystko gdzieś.I tak miała potem więzienie to co ją to obchodziło.Musiała się z tąd wydostać i zabić swojego opiekuna , który ja zostawił zamiast ratować z opresji.
-Głupi palant-mruknęła patrząc na budynek poprawczaka.
-Wysiadaj Haruno- po pchnął ją policjant.
-Grzeczniej-syknęłam
-Właź- po pchnął ją mocniej.Sakura wleciała do budynku i upadła na podłogę.Przed twarzą zobaczyła czyjeś buty,podniosła głowę i zobaczyła białe oczy.
______________________________________________
To tak na rozgrzewkę xd…Czekam na wasze komcie i szczere opinie. ; )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)